niedziela, 20 kwietnia 2014

S07E02 "Friendship with Magic"


W poprzednim odcinku:

Cindy patrzy na ciało Mike'a przykryte kołdrą.
Myśli nad tym co teraz zrobić. Nie może doprowadzić do tego aby ktoś się dowiedział.
W jej głowie jest tylko jedna myśl - wykorzystać pomysł z horroru który kiedyś obejrzała.
Cindy zawinęła Mike'a w kołdrę i koc a następnie w środku nocy z trudem wyciągnęła go z domu i zaniosła do piwnicy.
Sama nie może uwierzyć że udało jej się w pojedynke udźwignąć Mike'a.
W piwnicy położyła Mike'a na podłodze.
Następnie wyjęła z szafki siekierę.

Po powrocie do domu kobieta szybko umyła się, i przebrała.
Zakrwawione ubrania spaliła.
Tuż po tym poszła do piwnicy. Zamknęła się od środka i dokładnie wymyła podłogi i ściany z krwi.
Gdy piwnica lśniła czystością kobieta wróciła do domu.
Tam otworzyła lodówkę, wyjęła z niej ciasto i ukroiła sobie kawałek.
Następnie jak gdyby nigdy nic zjadła go i wyszła z dzieckiem na zakupy.
Później zadzwoniła na policję i zgłosiła zaginięcie męża. Powiedziała że wyszedł wczorajszego wieczoru i do tej pory nie wrócił
***

Leo: Ja jestem duchem światłości nowych czarodziejek.
Piper nie wierzy w to co powiedział jej Leo.
Piper: Czemu akurat ty? Jest tyle duchów światłości!
Leo; Bo ja mam doświadczenie.
Piper; Chrzanić twoje doświadczenie! Nie zgadzam się!
Leo: Piper. Nie mogę odmówić bo znów mnie zabiorą.

Leo; Z tego co wiem to trzy wiedźmy z rodu Betances. Pochodzą też z San Francisco.


Piper; Jak się nazywają?
Leo; Najsatrsza to Louise ma twoje moce, kolejna lest Lily która przejęła moce Phoebe oraz Lena która ma moce Paige.
***

Vanessa wyszła z kuchni.
Przechodząc przez salon spojrzała na swoje odbicie w lustrze.
Kobieta od napadu Alessandry nie może na siebie patrzeć.
Uważa siebie za potwora.
Jej twarz jest cała pocięta
***


CHARMED NOWA HISTORIA
S07E02 "PRZYJAŹŃ Z MAGIĄ"
7x02 "FRIENDSHIP WITH MAGIC"
ODCINEK 126
W MIESZKANIU PHOEBE
Phoebe właśnie wyjęła z pudełka ostatnią sukienkę.
Zawiesiła ją na wieszak i powiesiła w szafie. Następnie zamknęła ją.
Phoebe: Nareszcie koniec!
Charles przytulił narzeczoną.
Charles: To ostatnie pudło?
Phoebe; Tak. Przeprowadzka zakończona.
Charles; Świetnie.
Phoebe pocałowała Charles'a.
Phoebe: To był świetny pomysł z tą przeprowadzką. W końcu mieszkamy sami.
Charles: Może metraż nie jest taki jak w twoim rodzinnym domu...
Phoebe; Tyle mi wystarczy. Ważne że ty jesteś obok.
Charles: Ciesze się. A teraz musisz iść się położyć.
Phoebe nie spodobało się że Charles znów na nią naciska.
Phoebe: Ciągle mówisz do mnie połóż się i połóż się!
Charles; Martwie się o dziecko.
Phoebe; Kochanie, ja się czuje bardzo dobrze.
Charles: Już nie pamiętasz co ci powiedział lekarz?
Phoebe; Pamiętam.
Charles: No właśnie. Masz leżeć, odpoczywać bez wysiłku i stresu.
Phoebe postanowiła się w końcu poddać.
Phoebe; No dobra. Ale nie mam zamiaru leżeć całymi dniami! To nie dla mnie.
Charles: Będziesz leżeć. Dopilnuje tego.
Phoebe poszła do sypialni i położyła się w łóżku.
Czuje się ona nie swojo w nowym mieszkaniu. Wie jednak że to tymczasowe. Musi się do wszystkiego po prostu przyzwyczaić.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
Charles; Otworzę!
Charles otworzył drzwi do mieszkania. Gdy zobaczył kto stoi w progu bardzo się zdziwił.
Teresa: Cześć skarbie!
W progu stoi matka Charles'a - Teresa z dwoma dużymi walizkami.
Charles: Mama?
Teresa; No pewnie. Nie poznałeś mnie?
Teresa weszła do środka zostawiająć walizki Charles'owi.
Phoebe; Kto to?
Charles; Mama przyjechała!
Phoebe wyszła z sypialni.
Teresa przeraziła się na widok Phoebe.
Teresa; Wróciłeś do tej suki?!
Phoebe nie wie czy dobrze usłyszała co powiedziała Teresa.
Phoebe; Słucham?
Teresa spojrzała na syna wściekłym wzrokiem.
Charles (szeptem); No to będzie armagedon.
W DOMU SIÓSTR
Lily siedzi w salonie i szuka w internecie artukułów o magii i demonach.
Cały czas czyta o kolejnych demonach i zaklęciach.
Kupiła nawet zeszyt w którym zapisuje naciekawsze z nich, aby użyć je w przyszłości.
Nagle czarodziejka usłyszła przeraźliwy krzyk. Po głosie rozpoznała swoją siostrę- Lenę.
Po chwili w pokoju pojawiła się chmura orbów która z hukiem upadła na ziemię.
Z chmury pojawiła się Lena.
Lily: Lena!
Lily pomogła poobijanej siostrze wstać z ziemi.
Lily; Nic ci nie jest?
Lena; Chyba nic, chociaż nie wiem.
Lily: Co się stało?
Lena; Orbitowałam... a przynajmniej próbowałam to zrobić.
Lily: Udało ci się!
Lena; Z marnym lądowaniem.
Lily; Chociaż tyle! Skąd się przeniosłaś?
Lena; Z mojego pokoju.
Lily; Jeszcze troche treningu i opanujesz tą moc.
Lena; A jak u ciebie.
Lily; Z lewitacją idzie mi coraz lepiej. Tylko ta empatia mnie przeraża. Ciągle czuje emocje innych.
Lena; Rozmawiałaś o tym z Leo?
Lily; Tak. Ale powiedział że ten dar jest mi przeznaczony. Muszę nauczyć się z nim żyć.
Lena; Jeżeli Phoebe się nauczyła, to ty również.
Lily; Mam taką nadzieję.
W DOMU VANESSY
Anette zeszła na dół i szykuje się do wyjścia z domu.
Vanessa: Gdzie ty idziesz?
Anette: Umówiłam się z Jackie.
Vanessa: Ostatnio coraz mniej czasu jesteś w domu. Tylko koleżanki ci w głowie.
Anette; Nie mam zamiaru siedzieć ciągle w domu!
Vanessa: Kiedyś tak często nie wychodziłaś.
Anette: Czasy się zmieniają.
Vanessa: Uważaj tylko na siebie.
Anette: A co ma się stać?
Vanessa; Nie jesteś zwykłą nastolatką. Pamiętaj o tym.
Vanessa poszła do kuchni.
Anette w ogóle nie przejęła się tym co powiedziała jej matka.
Dziewczyna szybko ubrała sandały i wyszła z domu.
W MIESZKANIU CINDY
Cindy podała herbatę Paige i Claudii - matce Mike'a która przyjechała parę dni temu.
Panuje ponura atmosfera.
Claudia: Paige cieszę się że cię widze.
Paige: Ja też się ciesze. Tyle czasu się nie widziałyśmy.
Claudia: Jakieś trzy lata?
Paige: Coś koło tego.
Claudia: Szkoda że spotykamy się w tych okolicznościach.
Cindy; Lepsze takie niż żadne.
Cindy zaśmiała się.
Paige skarciła ją wzorkiem.
Claudia; Cindy... sprawiasz wrażenie jakby ci nie brakowało Mike'a.
Cindy szybko wymyśliła jak wybrnąć z sytuacji.
Cindy; Brakuje mi go i to bardzo... tylko nie można się załamywać. Ja żyję nadzieją że Mike za chwile stanie w drzwiach i powie "witaj kochanie".
W oczach Cindy pojawiły się łzy które powoli spłynęły po jej polikach.
Paige poczuła się dziwnie. Przez jej ciało przeszły dreszcze. Stało się tak po tym co powiedziała Cindy.
Kobieta myśli że to wyrzuty sumienia. Myśli że gdy Mike wróci nie będzie zaplątywał sobie głowy Cindy a właśnie nią.
Claudia: Gdy Cindy zadzwoniła do mnie że Mike zaginął... płakałam i nie spałam przez trzy noce.
Cindy; Ja nie miałam problemów ze snem.
Paige i Claudia wymieniły się spojrzeniami.
Paige: Cindy dodałaś to ogłoszenie na internet?
Cindy: Tak. Założyłam nawet bloga gdzie dodałam jego zdjęcia.
Paige: Dobrze. Jest tyle ulotek, reklama w gazecie, internecie i telewizji regionalnej. Jeżeli jest gdzieś w pobliżu odnajdziemy go.
Claudia postanowiła powiedzieć swoje przemyślenia.
Claudia: Nie wzięłyście pod uwagę wersji że Mike po prostu uciekł?
Paige: Wzięłyśmy. Liczymy że gdy zobaczy te ogłoszenia sam wróci.
Cindy wpadła w szał po tym co powiedziała Claudia.
Cindy; Uważasz że uciekł odemnie?!
Claudia: Nic takiego nie powiedziałam.
Cindy: Ale tak to zabrzmiało!
Claudia; Wybacz...
Cindy; Ja byłam idealną żoną. Niczego mu nie brakowało!
Claudia: Nie miałam tego na myśli.
Cindy: Ja już dobrze wiem co miałaś na myśli! Wyjdź stąd!
Cindy pokazała Claudi palcem drzwi.
Cindy; No już!
Claudia bez słowa wzięła torbę i wyszła z mieszkania.
Paige: Oszalałaś?
Paige szybko wybiegła za Claudią.
W MIESZKANIU PHOEBE
Charles i Teresa prowadzą właśnie między sobą małą kłótnię.
Teresa nie zważa na to że w pokoju jest również Phoebe.
Teresa: Jak mogłeś do niej wrócić? Ona cie zdradziła!
Charles; Wybczyłem jej.
Teresa: Zdrady się nie wybacza!
Charles: Ale ja ją kocham!
Teresa: Coś takiego jak miłość nie istnieje. Pewnie cię czymś zmusiła, co? Wrobiła cię w dziecko?!
Teresa spojrzała na Phoebe a ta na Charles'a.
Charles: Owszem Phoebe jest w ciąży ale...
Teresa klasnęła.
Teresa: Wiedziałam! Kochanie, radzę ci zrobić testy po porodzie. Po takiej można się wszystkiego spodziewać!
Phoebe; Przestaniesz mnie w końcu obrażać?!
Teresa; Nie przypominam sobie żebyśmy przeszły na ty!
Charles: Mamo uspokój się!
Teresa: Gdybym wiedziała że ona tu jest w życiu bym tutaj nie przyjechała!
Phoebe; Czemu ty mnie tak nienawidzisz?
Teresa: Za to że zdradziłaś mojego syna!
Phoebe złapała się za głowę.
Po chwili poczuła się słabo i oparła się o kanapę.
Charles: Kochanie co się dzieje?
Charles podszedł do Phoebe.
Phoebe: Nic, tylko zakręciło mi się w głowie.
Charles: Nie powinnaś wstawać z łóżka.
Phoebe: Chciałam tylko przywitać gościa.
Teresa spojrzała na Phoebe takim wzorkiem jakby chciała ją nim zabić.
Charles zaprowadził Phoebe do łóżka. Nie wie że narzeczona jedynie udawała zasłabnięcie aby uspokoić sytuację.
Po paru chwilach mężczyzna wrócił do matki.
Charles; Patrz co narobiłaś!
Teresa: Ona udaje, czuć to na kilometr!
Charles; Phoebe nie udaje. Jej ciąża jest zagrożona.
Teresa: Przestańmy o niej rozmawiać. Zanieś lepiej walizki do pokoju gościnnego.
Charles spojrzał na dwie pełne walizki i załamał się.
W DOMU SIÓSTR
Louise właśnie szykuje się aby wyjść przywitać się ze swoim narzeczonym.
Wrócił on właśnie z misji w Alasce.
Czarodziejka jest przerażona ponieważ będzie to pierwszy raz kiedy wyjdzie do ludzi odkąd zaczęła w życiu nowy rozdział.
Louise założyła na siebie zwiewną sukienkę i zeszła na dół.
Louise: Jedziecie ze mną po Jack'a?
Czarodziejka zwróciła się z tym podaniem do swych sióstr.
Lily: Nie... ten czas powinniście mieć tylko dla siebie.
Lena; Właśnie.
Louise: Trochę się boje że coś nawywijam.
Lena; Trzymaj spokojnie ręce to nic się nie stanie.
Louise uśmiechnęła się.
Czarodziejka wyszła z domu i po parunastu minutach jazdy samochodem dotarła na lotnisko.
Wyszła z samochodu i weszła na lotnisko.
Po paru chwilach z odprawy wyszedł Jack.
Louise szybko podbiegła do niego i pocałowała go namiętnie.
Louise: Ciesze się że cie widzę. Nareszcie!
Jack podniósł Louise i mocno przytulił.
Jack; Tęskniłem za tobą.
Louise: Ja też tęskniłam! Już cię nigdy, nigdy nie wypuszczę.
Nagle Louise zaczęło kręcić w nosie.
Po chwili czarodziejka głośno kichnęła.
W jednej chwili wszystkie szyby w oknach i elektroniczne tablice eksplodowały.
Na lotnisku zapanował chaos.
Jack: Co się stało?!
Louise jest przerażona.
Louise: Ja... ja nie chciałam.
Jack: To ty to zrobiłaś?!
Louise złapała się za głowę. Nie spodziewała się że z jej mocą jest aż tak źle.
W RESTAURACJI PARADISE
Paige i Claudia przyszły na obiad do Paradise.
Piper wyszła z kuchni i przyniosła im zupę którą zamówiły.
Piper: Mam nadzieję że będzie wam smakowało. To całkiem nowy przepis.
Piper wróciła na kuchnię.
Claudia; Zauważyłaś dziwne zachowanie Cindy?
Paige: Tak. W ogóle, od zaginięcia Mike'a a właściwie nawet przed zaginięciem zachowywała się dziwnie.
Claudia; Może to jakaś choroba?
Paige: Choroba? Nie, to nie to.
Claudia: Mówie o chorobie psychicznej.
Paige zaśmiała się pod nosem.
Paige; Myślisz że jest wariatką?
Claudia; Kto ją tam wie? Raz się śmieje, za chwilę płacze i znów wybucha wściekłością.
Paige: Fakt to dziwne.
Claudia: Taka nagła zmienność nastrojów nie jest chyba normalna.
Paige: Może to przez brak Mike'a.
Claudia: Sama mówiłaś że już przedtem się tak zachowywała.
Zapadła chwila ciszy.
Paige: Muszę ci coś powiedzieć.
Claudia: Słucham?
Paige: Mike i ja wróciliśmy do siebie.
Claudia jest zaskoczona wiadomością.
Claudia; Ty i Mike? Kiedy?
Paige: Niedługo przed zaginięciem.
Claudia; Mieliście romans?
Paige odpowiedziała ze wstydem.
Paige: Tak.
Claudia złapała byłą synową za rękę.
Claudia: Nawet nie wiesz jak się cieszę. Wy do siebie naprawdę pasujecie. Nie to co ta Cindy.
Paige: Chciałabym żeby już wrócił, wziąć z nim znów ślub.
Claudia: Wszystko się ułoży. Poprawiłaś mi humor tą wiadomością.
Paige i Claudia wróciły do objadu.
W DOMU VANESSY
Anette właśnie wróciła z dworu.
Od razu zaczęła szukać laptopa.
Anette: Gdzie jest laptop?!
Z góry zeszła Vanessa z koszem na pranie w rękach.
Vanessa: Leży w kuchni.
Anette poszła do kuchni, wzięła laptopa i wróciła z nim do salonu.
Tam włączyła go i szybko zgrała zdjęcia z aparatu.
Vanessa podeszła do córki.
Vanessa; Zdjęcia?
Anette: Tak. Muszę wrzucić parę na portal.
Vanessa: Portal?
Anette: Społecznościowy.
Vanessa: Mogę zobaczyć?
Anette włączyła przegląd zdjęć.
W którymś z kolei wampirzyca zobaczyła coś dziwnego.
Na zdjęciu widać Anette w parku.
Wampirzycę zaniepokoiło jednak to co dzieje się za nią.
Na zdjęciu wyraźnie widać zjawę.
Anette: Co to jest?
Vanessa: Jakaś... postać?
Anette: Tak myślę.
Anette jest zdziwiona tym co właśnie zobaczyła.
Nagle do domu weszła Paige.
Paige: Cześć!
Vanessa: Paige chodź na chwilkę.
Paige podeszła do Vanessy i Anette.
Paige: Co się dzieje?
Vanessa: Spójrz na to.
Paige spojrzała na zdjęcie. Bardzo ją ono zaciekawiło.
Paige: To jakaś zjawa. Ale czemu widać ją na zdjęciu?
Anette: Dziwne nie?
Paige: Bardzo. Spójrzcie na jej twarz. Wyraźnie wystraszona.
Paige powiększyła zdjęcie aby było wyraźniej widać zjawę.
Widać że jest ona wyraźnie wystraszona.
Anette postanowiła odnaleść zjawę.
W SZPITALU
Dr.Clinson właśnie wyszła z sali w której leży Victor.
Powiedziała ona Julie i Leo że stan Victor'a pogorszył się.
Doktor stwierdziła że wygląda to tak jakby leczenie pogarszało jego stan, jakby jego organizm sam się degenerował.
Sławny profesor nie potrafił stwierdzić co tak naprawdę jest Victor'owi.
Julie usiadła przy ojcu i złapała go za rękę.
Julie: To nie jest normalne!
Leo nie odpowiedział Julie.
Julie: Jak to możliwe że oni nic nie wiedzą?
Leo; Może nigdy się z tym nie spotkali?
Julie: Zaczynam coraz bardziej się bać.
Leo: Zapytam się o to Starszych.
Julie; Starszych? Po co?
Leo: Wydaje mi się że oni powiedzą mi coś więcej.
Julie: Ale...
Leo; Spokojnie. Postaram się wszystko załatwić.
Julie nie wie o co chodzi Leo. Ten wyszedł z sali i orbitował się.
W DOMU SIÓSTR
Louise i Jack weszli do domu.
Lena i Lily wyszły z salonu i przywitały ich szampanem.
Jack przytulił się z Leną i Lily.
Lily dała wszystkim po kieliszku a Lena nalała do nich szampana.
Jack; Nie spodziewałem się takiego przywitania.
Lena: Za niedługo będziesz mężem Louise... należy ci się.
Wszyscy stuknęli się kieliszkami i szybko wypili szampana.
Jack: Ciekawi mnie pewna rzecz.
Lily: Tak?
Jack: Ten dom... jest niesamowity.
Louise: Można powiedzieć że go wygrałyśmy.
Jack: Wygrałyście?
Louise: Potem ci wszystko opowiem!
Lily; Jak było na tej Alasce?
Jack: Zimno.
Wszyscy zaśmiali się.
Lena: A poza tym?
Jack; Sami faceci... masakra.
Lily: Teraz jesteś sam z trzema laskami.
Jack: Super! 
Lena; Powiedziałaś mu już wieść?
Louise; Jaką?
Jack: Nic mi nie mówiła.
Lena: Zostałyśmy czarodziejkami.
Jack jest zdziwiony.
Jack: Czym?
Lena: Takimi najpotężniejszymi wiedźmami.
Jack: Serio?
Lily; Tak. Mamy nowe moce.
Jack: Louise... to ty dzisiaj rozwaliłaś lotnisko?
Lily i Lena spojrzały na siostrę.
Louise; Nie panuję za bardzo nad swoją mocą.
Lena: Bo nie ćwiczysz.
Louise: Będę... obiecuję!
Lily: Dobra dość już gadania. W kuchni czeka pyszny tort.
Wszyscy udali się do kuchni na deser.
W MIESZKANIU PHOEBE
Charles pojechał na drugą zmianę do pracy, w tym czasie Teresa przygotowuje obiad.
Do kuchni weszła Phoebe po szklankę wody.
Kobieta bez słowa nalała sobie wody i już chciała wyjść z kuchni gdy Teresa zatrzymała ją.
Teresa: Może byś mi trochę pomogła? Gotuję obiad.
Phoebe nie jest szczęśliwa że przyszła teściowa do niej zagadała.
Phoebe: Sama się zaoferowałaś.
Teresa: Liczyłam na pomoc. Sama mam wszystko robić? Ja tu jestem gościem.
Phoebe; Trzeba było powiedzieć.
Teresa: Wiem że Charles kazał ci odpoczywać. Ale mnie nie nabierzesz.
Phoebe; Ja nikogo nie nabieram!
Teresa: Zakręciłaś Charles'owi w głowie. On nie powinien ci wybaczyć tej zdrady.
Phoebe; Zrobił to z miłości.
Teresa głośno się zaśmiała.
Teresa: Z miłośni? A to dobre. Omotałaś go i wrobiłaś w dziecko. To jego dziecko?
Phoebe; Tak.
Teresa: Kłamiesz!
Phoebe: Dlaczego miałabym kłamać?
Teresa: Który to jest tydzień?
Phoebe: Dziewiąty.
Teresa: Dziewiąty? O ile dobrze pamiętam wtedy byłaś ze swoim kochankiem.
Phoebe nie odpowiedziała Teresie.
Teresa: Jak tylko Charles się dowie że to nie jest jego dziecko zostawi cię. Zostaniesz sama.
Phoebe; Po co ty tu właściwie przyjechałaś?!
Phoebe dość głośno krzyknęła.
Teresa: Nie będziesz na mnie wrzeszczeć!
Phoebe: Nie mam ochoty z tobą dalej rozmawiać!
Phoebe szybko wyszła w kuchni.
Teresa jest strasznie zdenerwowana.
W PARKU GOLDEN GATE
Anette i Paige przyszły w miejsce w którym zostało zrobione zdjęcie ze zjawą w tle.
Anette; Nigdzie jej nie widzę.
Paige: Ja tym bardziej jej nie zobaczę.
Anette; Jak ją znajdziemy?
Paige: Może ją zawołamy?
Anette; Mam wołać "zjawo!".
Paige; To chyba kiepski pomysł.
Anette: Wyjątkowo kiepski.
Paige: Masz lepszy?
Anette zastanowiła się przez chwilę.
Anette: Może zjawa będzie widoczna przez aparat.
Paige: Co?
Anette: Skoro widać ją na zdjęciu to będzie ją też widać przez aparat!
Paige: Warto spróbować.
Anette wyciągnęła z torebki aparat i włączyła go.
Następnie wyciągnęła go przed siebie i razem z Paige patrzy w ekran.
Paige; Nic nie widzę.
Anette; Ja też.
Anette patrzy przez aparat w różne części parku.
Nagle dostrzegła w oddali przeźroczystą poruszającą się postać.
Anette: Widzę ją!
Paige przyjżała się dokładnie i również ujżała zjawę.
Paige: Też ją widzę.
Anette i Paige szybko pobiegły w miejsce gdzie widziały zjawę.
W DOMU SIÓSTR
W kuchni wszyscy zjedli już swój kawałek tortu.
Jack: Było pyszne.
Lily: Dzięki, sama piekłam.
Jack: Naprawdę?
Lily: Tak.
Lena zaśmiała się.
Lena; Kupiła go w cukierni.
Jack zaśmiał się.
Lily: Chciałam sama upiec ale mi nie wyszedł.
Louise: Dobra koniec tego świętowania. Teraz porwę swojego chłopaka na górę.
Jack: Nie mogłem się doczekać aż to powiesz.
Louise pocała Jack'a i poszła z nim na górę.
Lena: Zejdźcie potem na dół!
Louise; Ok!!
Lena i Lily poszły do salonu.
Lena; Czy ty wciąż się w nim podkochujesz?
Lily; Ja? Nie.
Lena: To dobrze. Obiecałaś skończyć z tym wszystkim.
Lily: Skończyłam.
Lena: To dobrze. Gdyby Louise się dowiedziała...
Lily; Ale się nie dowie. Nie ma takiej opcji aby się dowiedziała.
Lena; Całe szczęście że on wyjechał na tą Alaske.
Lily: To co było już się skończyło. Możemy do tego nie wracać?
Lena; No dobra.
Nagle w pokoju pojawił się demon.
Lena i Lily wystraszyły się.
Lena: Kim jesteś?
Lily: Czego chcesz?
Demon: Waszej krwi!
Demon rzucił w siostry kulą energii.
W MIESZKANIU VICTORA
Julie wróciła właśnie ze szpitala do domu.
Dziewczyna jest zdziwiona zachowaniem Leo i tym że zniknął bez wytłumaczenia.
Julie chce jak najszybciej usłyszeć wyjaśnienia od szwagra.
Przypomniała sobie jak jej siostry zwykle go wzywają.
Julie wykrzyknęła głośno imię Leo.
Po chwili mężczyzna zjawił się.
Julie: Dzięki Bogu usłyszałeś mnie.
Leo; Usłysze każdego członka rodziny.
Julie: Leo czemu tak uciekłeś w szpitalu?
Leo złapał się za głowę.
Leo: Nie mam dobrych wiadomości.
Julie wystraszyła się po tym co powiedział Leo.
Julie: Co się dzieje? Leo, powiedz mi!
Leo: Zapytałem Starszych o Victor'a i oni go prześwietlili.
Julie: Prześwietlili?
Leo; Mają takie moce. Zrobili to nie chętnie z uwagi na konflikt... ale zdołałem ich przekonać.
Julie; I co powiedzieli?
Leo: Parę miesięcy temu jakiś demon uwonił szczep magicznych wirusów.
Julie; Magicznych wirusów?
Leo: Tak. Victor najprawdopodobniej zaraził się nimi.
Julie: Ale jak? Kiedy?
Leo: Mógł się nimi zarazić tylko podczas ingerencji magii.
Julie; Ale on nie ma mocy.
Leo; Ktoś użył mocy na nim. Poza tym do zarażenia musiało dojść około rok temu. Przez ten czas wirusy dawały łagodne obajwy... aż do teraz.
Julie: O mój Boże. I co teraz? Wyleczą go?
Leo zaciął się. Julie ponowiła pytanie.
Leo: Nie.
Julie; Nie wyleczą go?
Leo; Tego się nie da wyleczyć.
Julie: Jak to się nie da?
Leo; Victor umrze. To nie uniknione.
W oczach Julie pojawiły się łzy. Dziewczyna nie dowierza słową Leo.
Julie: Jak to umrze?
Leo: Wirusy weszły do jego głowy i powodują że organizm sam się niszczy. Gdy go już zabiją przenoszą się silniejsze na inną ofiarę.
Julie; Ale...  Nie do wiary.
Julie z wrażenia usiadła na kanapie i złapała się za głowę.
Julie: Musi być jakiś sposób.
Leo; Jeżeli Starsi go nie znają to nie ma sposobu. Victor umrze.
Przez chwilę panuje cisza. Słychać jedynie szlochanie Julie.
Julie; Ile czasu mu zostało?
Leo: Nie wiem.
Julie; Nie mów o niczym ani Piper ani Phoebe.
Leo: Co? Czemu?
Julie; One nie mogą wiedzieć.
Leo; Jak chcesz to ukryć?
Julie; Ani ja ani ty im o tym nie powiemy.
Leo: Nie chcę okłamywać Piper.
Julie: Leo proszę cie! Nigdy o nic cię nie prosiłam.
Leo stoi w ciszy.
Julie: Proszę...
W końcu Leo zgodził się nie mówić o niczym siostrom.
Julie: O mój Boże!
Julie wciąż nie może uwierzyć w to co się stało.
Zaczęła analizować w głowie kiedy Victor mógł się zarazić i od kiedy zachowywał się dziwnie.
W DOMU SIÓSTR
Kula energii uderzyła w ścianę robiąc w niej dziurę.
Lena i Lily uniknęły kuli rzucając się na podłogę.
Po usłyszeniu huku Louise i Jack zbiegli na dół.
Louise; Kim ty jesteś?!
W ręku demona pojawiła się kolejna kula energii.
Louise wystraszyła się, czego skutkiem jest wybuch jednej z etażerek.
Demon rzucił kulą w parę.
Kula przeleciała obok nich i uderzyła w ścianę.
Fala uderzeniowa zepchnęła jednak Louise i Jack'a ze schodów.
Demon rzucił kolejną kulą w Lily i Lenę.
Lena zdążyła jednak orbitować siebie i siostrę.
Po chwili pojawiły się w powietrzu i upadły na ziemię.
Demon zaśmiał się szyderczo.
Demon: Śmieszne jesteście.
Lena i Lily wstały z podłogi.
Lily podskoczyła i zalewitowała.
Chciała kopnąć demona lecz obróciła się o 360 stopni i wylądowała na nogach.
Lily: Wow.
Lily jest zdezorientowana tym co się stało.
Demon rzucił kolejną kulą w Lenę.
Lena: Kula!
Kula orbitowała i przeleciała przez cały pokój i uderzyła w demona unicestwiając go.
W MIESZKANIU CINDY
Cindy otworzyła drzwi.
W progu stoi Claudia.
Cindy; Claudia?
Claudia: Przyszłam się pożegnać z wnukiem.
Cindy: Wyjeżdżasz?
Claudia: Tak.
Cindy: Wejdź.
Claudia weszła do środka.
Cindy; Mogłabyś się chwilę nim zająć? Muszę pilnie wyjść.
Claudia; Dla wnuka zawsze znajdę czas.
Cindy; Dzięki.
Cindy wyszła z domu.
Claudia weszła do pokoju w którym śpi Alex.
Po chwili chłopiec obudził się i zaczął płakać.
Claudia próbuje go uspokoić.
Po chwili stwierdziła że jest on pewnie głodny.
Claudia położyła Alexa do łóżeczka i poszła do kuchni po butelkę.
Otworzyła szafki w poszukiwaniu butelek, niestety nie może jej znaleźć.
Nagle w jednej z szafek znalazła dziwną ampułkę z lekiem.
Claudia jako pielęgniarka zna się nieco na nich i jest ciekawa po co Cindy ten lek.
Schowała go szybko do kieszeni i wróciła do poszukiwań butelki.
W PARKU GOLDEN GATE
Paige i Anette podbiegły do zjawy.
Gdy tylko się do niej zbliżyły obie poczuły smutek i żal.
Widzą zjawę jedynie przez aparat fotograficzny.
Anette: Cześć... duchu.
Nagle Paige i Anette poczuły chłód, przeraźliwy chłód.
Anette: Chcemy ci pomóc.
Paige: Pokaż się nam!
Anette spojrzała przez aparat.
Zjawa zniknęła.
Anette: Gdzie on jest?
Paige: Uciekł.
Anette: Czemu?
Paige: Nie wiem. Ciągle czuję to dziwne uczucie.
Anette: Ja też.
Nagle zjawa ukazała się. Anette widzi ją, jednak Paige nie może jej dostrzec.
Zjawa; Nikt mnie może mnie zobaczyć.
Anette przeraziła się na widok zjawy.
Jej twarz jest wychudzona i bardzo smutna.
Zjawa; Umarłam... za wcześnie.
Paige; Co ona mówi?
Anette: Umarła za wszcześnie.
Paige: Masz jakieś niezałatwione sprawy?
Zjawa; Moja córka została porwana. Wpadłam na jej trop. Nie zdążyłam jednak powiadomić policji.
Anette: Co się stało?
Zjawa: Mój samochód nie wyhamował i uderzyłam w drzewo. Teraz moja dusza nie może odejść.
Anette: Pomożemy ci. Załatwimy sprawę i uwolnimy twoją córkę. Będziesz mogła odejść.
Zjawa: Dziękuje wam.
Anette: Musisz nam tylko powiedzieć gdzie ona się znajduje.
Zjawa: Jest więziona w piwnicach starej fabryki opon.
Anette: Zrobimy co w naszej mocy.
Na twarzy zjawy pojawił się uśmiech.
W MIESZKANIU PHOEBE
Phoebe leży w łóżku i czyta gazetę.
W salonie Teresa ogląda właśnie telewizję.
Nagle z pracy wrócił Charles.
Teresa: Kochanie wróciłeś.
Charles: Cześć mamo. Nie pozabijałyście się?
Teresa: Nie nie. Wszystko dobrze.
Phoebe: Charles chodź na chwilkę!!
Phebe krzyknęła głośno z sypialni.
Charles szybko do niej poszedł.
Charles: Co się stało?
Phoebe; Nie wytrzymam z nią dłużej!
Charles: Czemu?
Phoebe: Ciągle rzuca mi jakieś docinki, obraża mnie. I cały czas wypomina mi Chuck'a.
Charles: Porozmawiam z nią.
Phoebe: Zrób to i to szybko bo ja nie wytrzymam długo takiej sytuacji. Najlepiej jakby ona stąd wyjechała.
Charles; Nie mogę jej wyrzucić.
Phoebe: Jeżeli ona tu zostaje ja wracam do Piper.
Charles: Zobaczę co da się zrobić.
Phoebe; Dziękuje.
Charles pocałował Phoebe i wyszedł z sypialni.
Teresa; Naszykować ci obiad?
Charles: Mamo musimy porozmawiać.
Teresa: O czym?
Charles: O tym jak traktujesz Phoebe.
Uśmiech zniknął z twarzy Teresy.
Teresa: Traktuje ją tak jak sobie na to zasłużyła.
Charles; Popełniła błąd i ja jej go wybaczyłem.
Teresa; Ja nie umiem jej tego wybaczyć. Jest dla mnie skończona.
Charles; Skoro nie umiesz jej zaakceptować to musisz stąd wyjechać.
Teresa: Ale ja dopiero przyjechałam.
Charles: Przykro mi. Phoebe jest teraz najważniejsza.
Teresa nie wierzy w to co mówi jej syn.
Teresa; Niewiarygodne.
Charles; Weź walizki odwiozę cie na dworzec.
Teresa poprawiła sobie włosy.
Teresa: Dobrze. Skoro tak chcesz. Tylko ostrzegam cię... jeszcze wspomnisz moje słowa. Ona jest nic nie warta.
Charles; To już ja o tym zdecyduję.
Teresa poszła się spakować.
W sypialni Phoebe uśmiechnęła się.
Jest szczęśliwa że Teresa znika z ich mieszkania.
W DOMU SIÓSTR
Lena i Lily pomogły wstać lekko ogłuszonym Louise i Jack'owi.
Louise: Co to było?!
Lena: To chyba był demon.
Lily; Pierwszy którego unicestwiłyśmy.
Lena; Ja unicestwiłam.
Lily: Tak ty!
Lily uścisnęła Lenę.
Jack: Moja głowa...
Jack złapał się za głowę która bardzo go boli.
Louise: Połóż się na kanapie.
Louise pomogła Jack'owi podejść do kanapy.
Mężczyzna położył sie.
Po chwili w pokoju pojawili się Starsi.
Od razu zaczęli bić brawo.
Starsza: Gratulujemy pokonania demona. To my go wysłaliśmy.
Lily; Wy? Po co?
Starszy; To taki mały test. Chyba jesteście już gotowe by w pełni być czarodziejkami.
Starsza; Walka mogłaby wyglądać trochę lepiej ale jak na pierwszy raz było całkiem nieźle.
Na twarzach sióstr pojawił się uśmiech.
Starszy; Teraz same musicie zająć się szukaniem i unicestwianiem demonów.
Lily: Czekałyśmy na to.
Starsza: Cieszę się.
Starszy: Życzymy powodzenia.
Starsi orbitowali.
Siostry uścisnęły się.
Lena; Nie możemy ich zawieść.
Lily; Nie zawiedziemy. Jesteśmy w końcu czarodziejkami!
Siostry zaśmiały się.
W OPUSZCZONEJ FABRYCE
W jednym z pomieszczeń zamknięta jest mała dziewczynka Katie. Ma ona około 5-6 lat.
Jest ona wychudzona i cała zakrwawiona.
W pomieszczeniu obok siedzą porywacze Dan i Robin i grają w karty.
Nagle do opuszczonej fabryki wleciała Anette pod postacią nietoperza.
Anette usiadła na stole na którym grają mężczyźni.
Dan: Co to jest do cholery!?
Robin uderzył ręką nietoperza i ten spadł na ziemię.
Po chwili zmienił się on w Anette.
Mężczyźni spadli z krzeseł ze strachu.
Anette: Boicie się?
Robin: Jak ty to...?
Dan wyciągnął z kieszeni pistolet i strzelił do Anette.
Ta szybko wyciągnęła rękę i kula zatrzymała się tuż przed nią.
Mężczyźni nie mogą uwierzyć w to co widzą.
Anette opuściła rękę i kula spadła na ziemię.
Następnie machnęła ręką i pistolet wyleciał z dłoni Dan'a.
Dan: Czym ty jesteś?!
Anette: Jestem wampirem.
Anette otworzyła usta i wysunęła kły.
Mężczyźni krzyknęli ze strachu.
***
Anette związała Dan'a i Robin'a.
Mężczyźni trzęsą się ze strachu.
Anette: Gdzie jest dziewczyna?!
Robin: Nie wiem.
Dan: Nie mamy żadnej dziewczyny.
Anette: Kłamiecie! Chciecie się zaprzyjaźnić z moimi kłami?
Mężczyźni nie odpowiedzieli.
Anette wysunęła kły i chciała już ugryźć Dan'a gdy ten wskazał jej miejsce przetrzymywania dziewczynki.
Wampirzyca podeszła do drzwi lecz są one zamknięte.
Dziewczyna szybko otworzyła je telekinezą.
Gdy zobaczyła dziewczynkę przeraziła się na jej widok.
Szybko do niej podeszła i otarła jej łzy.
Anette: Już dobrze.
Katie nie potrafi wydusić z siebie ani słowa.
WIECZOREM W MIESZKANIU PHOEBE
Phoebe zalała herbatę wodą.
Nagle do kuchni wszedł Charles.
Charles: Mama już prawie zajechała na miejsce.
Phoebe: Cieszę się.
Phoebe podeszła do narzeczonego i pocałowała go.
Charles; A to za co?
Phoebe: Że stanąłeś po mojej stronie.
Charles; A co miałem zrobić?
Phoebe: Większość facetów broniłoby swojej matki.
Charles; Teraz dla mnie najważniejsze jesteście ty i dziecko.
Charles pogłaskał Phoebe po brzuchu.
Charles: Nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie na świat.
Phoebe: Ja też. Myślałam już nawet nad imieniem.
Charles: I co wymyśliłaś?
Phoebe: Dla dziewczynki Natalie. A dla chłopca Cole.
Charles; Cole?
Phoebe; Tak.
Charles: Czy to imię twojego męża?
Phoebe: Tak. Chciałabym upamiętnić go tym. Jeśli oczywiście się zgodzisz!
Charles; Nie mam nic przeciwko.
Charles i Phoebe pocałowali się namiętnie.
W DOMU VANESSY
Paige, Anette, Vanessa i Harvey oglądają właśnie wiadomości.
Pokazywana jest właśnie informacja o ujęciu dwóch porywaczy i znalezieniu małej Katie.
Mężczyźni zachowywali się dziwnie i podjerzewni są o chorobę psychiczną.
Paige: Coś ty tam narobiła?
Anette: Pokazałam im swoją prawdziwą twarz.
Paige: Prawdziwą twarz?
Anette: Taką z kłami.
Paige zaśmiała się.
Vanessa: Wystraszyli się?
Anette; I to jak.
Vanessa: Moja córka załatwiła porywaczy. Niesamowite.
Anette: Ciesze się że mogłam komuś pomóc.
Nagle w domu pojawiła się zjawa z parku.
Jest widoczna dla wszystkich.
Vanessa: O mój Boże!
Harvey; Co się dzieje?
Paige: To ta zjawa o której wam opowiadałam.
Zjawa: Chciałabym podziękować ci za to co zrobiłaś. Moja córka jest wolna.
Anette: To drobiask.
Zjawa: Dla mnie to coś wielkiego. Wykorzystałaś swój dar aby komuś pomóc. W zamian spełnię jedno twoje życzenie.
Anette: Życzenie?
Zjawa: Cokolwiek sobie zażyczysz.
Anette spojrzała na matkę, ojczyma i Paige.
Potem podeszła do zjawy i coś jej szepnęła.
Zjawa jedynie uśmiechnęła się i zniknęła.
Po chwili twarz Vanessy znów stała się piękna a nawet jeszcze piękniejsza jak kiedyś.
Paige; O mój Boże!
Vanessa: Co?
Harvey: Twoja twarz...
Vanessa szybko podeszła do lustra.
To co w nim zobaczyła sprawiło jej ogromną radość.
W MIESZKANIU CINDY
Cindy właśnie miała się kąpąć gdy ktoś wszedł do jej domu
Cindy szybko wyszła z łazienki i w salonie zobaczyła Claudię.
Cindy; Co ty tu robisz?
Claudia: Mam do ciebie jedno pytanie.
Cindy: Tak?
Claudia wyciągnęła z torebki ampułkę z lekiem i pokazała ją Cindy.
Claudia: Po co ci to?
Cindy nie wierzy w to co widzi.
Cindy: Skąd ty to masz?
Claudia; Nie ważne. Po co ci to było potrzebne?
Cindy: Biorę to na ból głowy.
Claudia: To bardzo silny lek.
Cindy; Tylko taki mi pomaga.
Claudia; Naprawdę to twój lek?
Cindy: Mówiłam już kiedyś że mam chory kręgosłup i przez to atakują mnie czasem silne bóle głowy.
Claudia odetchnęłą z ulgą.
Claudia: Już myślałam że...
Cindy; Że co?
Claudia; Nie ważne.
Kobieta podała ampułkę Cindy.
Claudia; Uważaj tylko żeby nie przedawkować. Żadne serce tego nie wytrzyma.
Cindy; Wiem. Uważam.
Claudia; Gdyby coś się działo dzwoń do mnie.
Cindy; Oczywiście.
Claudia dała się nabrać na kłamstwo Cindy. Naprawdę nie ma ona żadnych bólów głowy.
Matka Mike'a wyszła z mieszkania.
Ręce Cindy całe się trzęsą. Mało brakowało a Claudia odkryłaby prawdę o tym co stało się z Mikiem.
W SZPITALU
W szpitalu panuje cisza. Większość pacjentów już śpi.
Dyżurujący lekarze odpoczywają w pokoju lekarskim.
W sali na której leży Victor panuje spokój.
Mężczyzna spokojnie śpi.
Nagle jednak jego serce przestało bić.
Cały szpital usłyszał głośny pisk.

________________________________
CHARMED NOWA HISTORIA S07E03 "OBCY Z KOSMOSU" - ZAPOWIEDŹ

Aglios i Ragon namierzyli sondę która spadła na ziemię.
Kosmici szybko skierowali swój statek aby leciał w miejsce w którym się ona znajduje.
Statek z ogromną prędkością poszybował w kierunku Ziemi.
Gdy zbliżał się do planety Aglios włączył tarczę ochronną aby nie zostali wykryci.
Statek stał się dzięki niej niewidzialny.
Kosmici z łatwością przeszli przez ziemską atmosferę.
Po paru chwilach znaleźli się już nad San Francisco.
Aglios i Ragon rozejrzeli się za dobrym miejscem do zaparkowania statku.
W końcu zdecydowali się zatrzymać na polanie nieopodal miasta.
Gdy zaparkowali już statek, wyszli z niego.
Nie stanęli jednak bezpośrednio na ziemi lecz unoszą się lekko nad nią.
Kosmici wyszli na najbliższą ulicę i schowali się w krzakach.
Po chwili przejechał obok nich samochód.
Aglios wycelował w niego promieniem i samochód zamarł w miejscu.
Kosmici podeszli do niego.
W środku jest mężczyzna i kobieta.
Aglios i Ragon zmienili się w zielony dym i weszli w ciała ludzi przejmując nad nimi kontrolę.

___________________________________

Hej ;) Mam nadzieję że odcinek się wam spodobał. Już niedługo trzeci odcinek tego sezonu. Będzie to odcinek który chciałam napisać już w czwartym sezonie. Ciągle jednak ten pomysł we mnie siedział i wreszcie udało mi się to wszystko zrealizować.

Chciałam Wam jeszcze życzyć MOKREGO DYNGUSA!! Może to trochę dziecinne i nie wypada ale ja bardzo lubię ten zwyczaj. Zawsze staram się kogoś oblać :)

Do zobaczenia już wkrótce!!!

3 komentarze:

  1. Miły odcinek, bardzo podobała mi się akcja Anette, w ogóle lubię ją i teraz chyba jeszcze bardziej, swoje życzenie poświęciła matce, widać jak bardzo się zmieniła. Nie mogę się doczekać, kiedy Cindy dostanie za swoje, jest perfidną oszustką, powinna zapłacić za swoje. Victor umarł? Jejciu, szkoda, chyba najbardziej przeżyje to Julie, ale dla Piper i Phoebe to też będzie szok. Nie wiem czemu, ale trochę mnie niepokoją nowe czarodziejki, jestem bardzo ciekawa jak rozwiniesz cały ten wątek.

    Wesołych Świąt i przyjemnego dyngusa!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, u mnie nowa notka promocyjna
    charmed-breath-of-life

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierzę, że Victor umarł! To będzie cios dla Phoebe i Piper, których tak mało w tym odcinku, ale przekonuję się coraz bardziej do nowych czarodziejek :) bardzo mi się spodobał gest Anette, ukazuje jak się zmieniła i dorosła :) nie mogę się doczekać kary za to co zrobiła Cindy! Świetny odcinek, pozdrawiam i zapraszam do mnie na nn

    OdpowiedzUsuń